Pechowa pogodynka z Legnicy – niezwykła historia miejskiej wieżyczki
W drugiej połowie XIX wieku w wielu europejskich miastach zapanowała niezwykła moda na stawianie publicznych wieżyczek pogodowych, zwanych w Niemczech Wettersäulen. Miały one pomagać mieszkańcom w analizie klimatu i pogody, stanowiąc jednocześnie elegancką ozdobę przestrzeni publicznej. Choć idea ta narodziła się w Genewie w 1838 roku, szybko dotarła na Dolny Śląsk, m.in. do Wrocławia, Polanicy-Zdroju oraz Legnicy.
Legnicka wieżyczka meteorologiczna, pieszczotliwie nazywana przez mieszkańców „Domem Pogodynki”, ma za sobą niezwykle burzliwą i jak się okazało dość pechową historię.
Prywatna inicjatywa i wielkie otwarcie
Choć naukowe obserwacje pogody prowadzono w Legnicy już od początku XVIII wieku (pierwsza stacja działała w latach 1717–1719), wyniki te rzadko trafiały do szerszego grona mieszkańców. Sytuacja zmieniła się w 1883 roku, kiedy to z inicjatywy osób prywatnych powołano specjalny komitet. Znani legniccy bankierzy, Ludwig Mattheus i Heinrich Selle, zaangażowali się w zbiórkę funduszy, każdy członek zobowiązał się wpłacić po 100 marek na realizację projektu.
Wykonana z piaskowca, na rzucie kwadratu, wieżyczka o ażurowych ścianach i czterospadowym dachu stanęła na zbiegu ówczesnych ulic Friedrichsplatz i Louisenstraße (dzisiejszy plac Słowiańskiego i ul. Mickiewicza). Została wyposażona w najnowocześniejsze jak na tamte czasy przyrządy pomiarowe:
-
Termometr,
-
Barometr,
-
Higrometr (wilgotnościomierz).
Trudne lata: Zapomnienie, kryzys i... złodzieje
Początkowo otoczona olbrzymimi lipami wieżyczka cieszyła oko przechodniów. Z czasem jednak rozwój technologii, łatwiejszy dostęp do prognoz w prasie, a później w radiu, sprawił, że mieszkańcy zaczęli rzadziej na nią spoglądać.
W okresie międzywojennym budowla popadła w tak duże zaniedbanie, że groziło jej zawalenie. Jakby tego było mało, jesienią 1931 roku padła ofiarą zuchwałej kradzieży, co paradoksalnie przypomniało o jej istnieniu i skłoniło miasto do renowacji. Na początku kolejnego roku wyposażono ją w nowe przyrządy oraz zaczęto codziennie wywieszać mapy pogodowe przysyłane z Wrocławia.
Wojenna zawierucha i dramatyczny wypadek samochodowy
„Dom Pogodynki” cudem przetrwał II wojnę światową, jednak w drugiej połowie XX wieku znów zaczął niszczeć i popadać w zapomnienie. Dopiero na początku XXI wieku doczekał się prawdziwego ratunku. W sierpniu 2006 roku zakończono gruntowne prace konserwatorskie, w trakcie których zamontowano m.in. nowoczesny wiatromierz oraz podświetlane wskaźniki ciśnienia i temperatury.
Radość z odnowionego zabytku nie trwała jednak długo. W nocy z 23 na 24 listopada 2007 roku doszło do katastrofy. 20-letnia kobieta, jadąca samochodem osobowym ulica Witelona, straciła panowanie nad kierownicą na zakręcie. Pojazd przebił żywopłot i z impetem uderzył w konstrukcję. Legnicka pogodynka w ułamku sekundy obróciła się w stertę gruzu.
Odrodzenie z popiołów
Na szczęście ta historia ma swój szczęśliwy finał. Jeszcze tego samego dnia podjęto natychmiastową decyzję o odbudowie zabytku.
Czy wiesz, że...? Odtworzenie wieżyczki kosztowało około 100 tysięcy złotych. Prace postępowały w ekspresowym tempie i już w grudniu 2008 roku nowa konstrukcja powróciła na swoje dawne miejsce.
Aby zapobiec podobnym katastrofom w przyszłości, nową konstrukcję dodatkowo wzmocniono wewnątrz stalowymi prętami. Dziś ta wyjątkowa, historyczna stacja meteorologiczna na nowo cieszy oko mieszkańców oraz odwiedzających Legnicę turystów, stanowiąc unikalny pomnik dawnej techniki i miejskiego designu.